Kilka słów o sobie

Ja Nie wiem, kiedy stałem się MK, ale sięgając pamięcią wstecz kolejami interesowałem się "od zawsze". Dlaczego?
Być może dziadek i jego wspólne z wnuczkiem wycieczki do łódzkiego Parku 3 Maja. Dosłownie środkiem tego parku jeździły (i nadal jeżdżą) pociągi do stacji Łódź Fabryczna. Pamiętam też malutkie fragmenty pierwszej dalekiej, kolejowej podróży z mamą i babcią - z Łodzi Kaliskiej do Jeleniej Góry. Miałem wtedy niecałe 4 lata, ale jakieś strzępy wspomnień z pierwszego pobytu w Karkonoszach pozostały - chociażby zamglone obrazy stacyjek w Cieplicach, Kowarach oraz dworców w Jeleniej Górze i Wrocławiu. A więc może wtedy...
Mijały lata. W trakcie szkoły podstawowej (oczywiście oprócz wakacji) co jakiś czas musiałem przejechać się koleją. Najlepszy do tego celu był jadący ponad godzinę, okrążający całe moje miasto służbowy pociąg relacji Łódź Fabryczna - Łódź Kaliska. Później była szkoła średnia i obozy wędrowne w Sudety - wybierałem tylko takie. Tam w miarę możliwości starałem się poznawać w całości najciekawsze dolnośląskie linie kolejowe: Legnica - Marciszów, Świdnica Kraszowice - Jedlina Zdrój, szlaki z Jeleniej Góry do Lwówka Śląskiego, Kamiennej Góry, Karpacza i Szklarskiej Poręby Górnej oraz z Kłodzka do Wałbrzycha, Kudowy Zdroju, Stronia Śląskiego i Międzylesia. Dodam że szlaki kolejowe tuż obok - po drugiej stronie granicy w czasach socjalizmu i braterstwa między narodami były dla takiego kolejowego turysty jak ja z przyczyn zasadniczych niedostępne. To wszystko zapoczątkowało moją fascynację tym regionem Polski i miejscowymi liniami kolejowymi na następne lata. Trwa ona zresztą do dziś.
Troszeczkę później rozpoczęła się moja przygoda z Mazurami i żeglarstwem, tam zresztą też "zaliczyłem" kilka nieistniejących już w ruchu pasażerskim linii: Kętrzyn - Węgorzewo, Szczytno - Pisz - Ełk, Olecko - Gołdap i Olecko - Suwałki. Jeszcze później były studia na Politechnice Łódzkiej i ukończona specjalizacja "trakcja elektryczna" w 1990 roku. Z ogólnie znanych powodów (przemiany gospodarcze i powolny ale stały upadek firmy PKP) w swoim zawodzie związanym jakby nie było przede wszystkim z kolejnictwem nie przepracowałem ani jednego dnia.
Fotografować - niestety - zacząłem dość późno - do pewnego momentu jakoś mnie to nie interesowało. Jeszcze później zacząłem robić zdjęcia kolejowe. Szkoda - bezpowrotnie umknęło sporo tematów, które dziś są już historią: właśnie linie i stacje na Mazurach - chociażby Bartoszyce, Węgorzewo, Gołdap, Lidzbark Warmiński, Reszel, Skandawa. No i Dolny Śląsk ze wszystkimi lokalnymi, górskimi szlakami, które od początku lat 90-tych w szybkim tempie znikają z map połączeń, a w terenie nieubłaganie poddają się działaniom przyrody i zbieraczy surowców wtórnych. Teraz bardzo często przedzierając się przez porośnięte chaszczami resztki torowiska lub włażąc na czyjeś podwórko, które kiedyś było peronem stacyjnym można tylko wspominać, że lata temu oglądało się tę okolicę z okna pociągu. Ale to już dziś norma - fotografując dawne stacyjki tego typu MK narażony jest przede wszystkim na to, że wejdzie komuś do ogródka lub spotka się co najmniej z niechęcią gospodarzy - takie budynki to obecnie w większości prywatne posesje, a nikt przecież nie lubi jak obca osoba ładuje się z aparatem fotograficznym w obejście. No cóż - taka jest obecna, polska rzeczywistość.

Ale do rzeczy - pora na coś w rodzajuprezentacji mojej najbliższej rodzinki.
Jola Żona Jola. Bardzo dzielnie znosi moje codzienne siedzenie przy komputerze - sama jest informatykiem, ale coraz częściej zastanawia się, kiedy i czy w ogóle ja ten kolejowy serwis kiedyś skończę. Gdyby wiedziała, ile razy ja sam zadaję sobie to pytanie...
Bartuś Syn Bartuś. Po dziecięcemu zaczyna interesować się wszelkiego rodzaju pojazdami. O dziwo - samolotami i szynowcami szczegónie. Zobaczymy jak jego zainteresowania potoczą się dalej :)
Bartuś jako dziecko XXI wieku dorobił się już internetowego serwisu o sobie:

INTERNETOWY SERWIS BARTUSIA



widoczek z balkonu na ul. Rokicińską
A to widok z okien naszego mieszkania - ujęcie prawie jak z kamery internetowej : )
Łódź - Widzew Wschód - ulica Rokicińska. Od czasu do czasu przejeżdża tędy Cityrunner (linia 10, oprócz niej jeżdżą tu jeszcze normalne "805 Na" linii 3, 8 i 9). W przyszłości (nikt nie wie, jak odległej) będzie to jeden z najważniejszych wylotów drogowych z centrum miasta w kierunku autostrady Północ - Południe. Ciekawe, czy wtedy da się tu wytrzymać...
Gdybym mieszkał po drugiej stronie ul. Rokicińskiej - w którymś z tych wieżowców na zdjęciu - widziałbym z okien stację Łódź Widzew. To właśnie za tymi budynkami. Może nie jest to jakiś wielki dworzec, ale ruch na nim całkiem spory, a poza tym jest to stacja postojowa dla składów odjeżdżających z Łodzi Fabrycznej. Podejrzewam, że wówczas bardzo często przesiadywałbym przy oknie.
Można powiedzieć, że tak niewiele brakowało - ale widok na przejeżdżające tramwaje musi wystarczyć :)
Strona główna | Mapa serwisu

Ostatnia modyfikacja strony: 2 stycznia 2009 2004 - 2010
© Paweł Niedomagała
All rights reserved.
Czas generowania strony: 0.003 sek